Tygodniowy start-up za miliony. Szaleństwo.

21.12.2010
Tygodniowy start-up za miliony. Szaleństwo.

Pęd, z jakim świat biznesu internetowego zaczyna nakręcać się na wszelkie możliwe start-upy społecznościowe zaczyna przybierać niespotykane wymiary. Co ciekawe, AOL – firma, która pamięta wszystkie możliwe odmiany baniek internetowych, wiedząc do czego prowadzą, sama dziś dmucha kolejny balon. Po co firmie AOL istniejący od tygodnia i nie oferujący nic, co miałoby jakiś wymierny potencjał ekonomiczny serwis about.me? Naprawdę trudno powiedzieć.

About.me jest start-upem, który umożliwia tworzenie wirtualnych wizytówek. Coś na wzór strony startowej użytkownika, na której zamieszcza on podstawowe informacje na swój temat, linkując jednocześnie do swoich kont na Twitterze, Facebooku, czy Flickru. Chodzi o to, żeby użytkownik miał takie jedno główne miejsce w sieci, które podawałby znajomym, ewentualnym pracodawcom, a ci stamtąd mogliby przechodzić dalej.

Serwis pozwala na zaawansowaną personalizację wyglądu swojej wizytówki, jak również udostępnia podstawowe narzędzie analityczne, dzięki któremu użytkownik dowie się ile osób odwiedziło jego profil. I tyle. Tylko tyle? Tak, tylko tyle. Naprawdę tylko tyle? Tak, tylko. Na serio? Tak, na serio.

Serwis w ciągu dosłownie tygodnia od powstania zebrał ponad 400 tys. ludzi. To zasługa całkiem sensownej akcji promocyjnej, która opierała się na zamkniętych beta testach. Według TechCrunch, kolejnych 20 tys. osób zapisało się do serwisu w momencie, kiedy ten ruszył w wersji 1.0. I wtedy do akcji wkroczył AOL wykładając na stół miliony dolarów.

Szaleństwo? AOL ostatnio przyspieszył. Kupił TechCrunch za kilkadziesiąt milionów dolarów – topowy blog technologiczny świata z charyzmatycznym Arringtonem na czele. To można zrozumieć – można się w końcu zachwycić potencjałem serwisów blogowych. Można zrozumieć przejęcie Thing Labs – które oferuje ciekawe aplikacje webowe. Można zrozumieć inwestycję w StudioNow oraz 5 min Media – serwisy umożliwiające zarządzanie materiałami wideo na szeroką skalę. Można w końcu zrozumieć zakup Pictela – firmy marketingowej specjalizującej się w pozycjonowaniu marek w sieci. Każde z tych przejęć można tłumaczyć jakąś wartością dodaną, które z pewnością do portfolio AOL wnosiły. Ale about.me? Wizytówka w sieci? Tylko tyle? Tak, tylko tyle.

Ilu z tych 400 tys. osób zapisało się do beta testów serwisu wciąż z serwisu korzysta? Byłem wśród nich i ja naturalnie zaintrygowany nowym, dość głośnym startem serwisu. Zajrzałem, zarejestrowałem konto i wyszedłem po 10 minutach. Już nie wróciłem. Pewnie nie ja jeden.

Szukam jakiś informacji uwiarygadniających przejęcie kilkudniowego start-upu przez AOL? Chyba mam – okazuje się, że serwis ten rozwijany jest przez Tony’ego Conrada, który już ma na koncie jedną transakcję do AOL – sprzedał mu serwis Sphere w listopadzie 2009 r. About.me już na początku zebrał 800 tys. dol. od.. funduszu venture capital należącego do AOL – AOL Ventures.

No, to to jeszcze mogę zrozumieć – AOL w zasadzie kupuje swoje. Bo innego ekonomicznie-logicznego wytłumaczenia nie znajduję.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement