Przeglądarka Flock chce być? RockMeltem

02.12.2010
Przeglądarka Flock chce być? RockMeltem

Do czego to dochodzi, żeby przeglądarka internetowa, która od zawsze miała ambicję być przeglądarką „mediów społecznościowych” – Flock, po głośnym debiucie przeglądarki RockMelt, porzuca swoją dotychczasową drogę rozwoju i chce być dokładnie taka sama jak rywalka. Pytanie tylko, po co użytkownikowi druga specjalistyczna przeglądarka o bardzo podobnej użyteczności.

To odwieczna zasada sukcesu internetowych projektów – chcesz odnieść sukces, pokaż produkt lepszy od tego, co już istnienie lub pokaż taki produkt, którego w ogóle nie ma jeszcze w sieci. Przez lata, to Flock był pierwszą przeglądarką, która bazowała na dostarczaniu treści z mediów społecznościowych w czasie rzeczywistym.

Tyle, że niestety Flock był ociężały i powolny (na silniku Gecko od Mozilli), bardzo skomplikowany w konfiguracji i rozplanowaniu treści, a na dodatek lubił się zawieszać, co mogło frustrować użytkownika. W pewnym momencie przyszedł RockMelt i w jednej chwili przejął fanów integracji serwisów społecznościowych w przeglądare, ujmując ich nowoczesnym i nieskomplikowanym układem, lepszym silnikiem (WebKit od Safari via Chrome) oraz wyglądem ikonograficznym, który zgodny jest z tym, jak buduje się dziś strony i serwisy internetowe.

W ostatnich dniach pojawiła się wersja 3.5 przeglądarki Flock. I? przynosi wielkie zaskoczenie. Flock wygląda bowiem teraz prawie identycznie jak RockMelt! Silnik wzięty od dokładnie tej samej wersji 7 Chromium oparty na WebKicie; usunięty wielce problematyczny lewy sidebar, w którym odbywała się cała komunikacja w social media w poprzedniej wersji Flocka; dodano prawy sidebar, prawie żywcem skopiowany z RockMelt.

W porównaniu do poprzednich wersji, Flock wygląda teraz zdecydowanie schludniej. To zasługa Chrome’a, na którym Flock się opiera. Tyle, że malutkie niuansiki już są niestety tu zepsute. Seledynowa kolorystyka na polu kart może i nawet dodaje uroku oknie przeglądarki, ale już zastąpienie klasycznych ikonek folderów z zakładkami internetowymi ikonami etykiet (jak z cenami) oraz przesunięcie przycisku odśwież na lewą stronę pasku adresu są w moim odczuciu dyskwalifikujące.

Co ciekawe, w poprzednich wersjach Flock był swoistą „choinką” (o co teraz oskarża się RockMelt). Teraz w 3.5, w porównaniu do RockMelt jest wręcz ascetycznie. To zasługa integracji wszystkich społecznościowych wtyczek w lewym sidebarze. Nie jestem fanem takich rozwiązań. Próbowałem chyba wszystkich agregatorów wielu źródeł społecznościowych, na cele z wielce cenionym HootSuite, lecz w każdym z przypadków po kilku minutach odpuszczałem. Dla mnie najwygodniej jest jak serwisy mikroblogowe: Twitter, Facebook oraz RSS i chaty są prezentowane każde w oddzielnym oknie. Dla mnie, to czytelniejsze rozwiązanie, bo pozwala zarządzać informacją, a nie bezmyślnie ją chłonąć.

Czego jednak nowemu Flockowi brakuje najbardziej to ikonografia treści. W RockMelt, dzięki avatarom dostępnych znajomych z Facebooka od razu wiem z kim mogę się w danym momencie skontaktować. Zauważyłem, że to prowadzi to częstszych kontaktów z niektórymi osobami. Ikonki Twittera, Facebooka z liczbą nieodczytanych statusów w RockMelt są dla mnie czytelniejsze i bardziej zachęcające do zapoznania się z treścią niż ciąg statusów z sidebarze Flocka. Tak patrząc, Flock przegrywa z RockMelt w najważniejszym aspekcie (a przecież ten typ przeglądarek właśnie o to walczy) – wygody komunikacji i konsumpcji treści z serwisów społecznościowych.

I tak to w przedziwny sposób Flock z przeglądarki o najbardziej postępowych w dobie Web 2.0 funkcjonalności (co nie oznacza, że optymalnie poukładanych) przeistoczył się w konserwatywną w porównaniu do RockMelt usługę.

Ja dziękuję, zostaję przy RockMelt.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement