Czytaj ze zrozumieniem

29.12.2010
Czytaj ze zrozumieniem

Całkiem niedawno poruszałem problem, który unaocznił Nicholas Carr w swojej głośnej książce „The Shallows” – ogrom informacji, z którym codziennie mamy do czynienia powoduje, że jesteśmy stale zmuszani do pobieżnego skanu tekstów i w konsekwencji gubimy zdolność do utrzymania uwagi na dłużej, rozumienia tekstu czytanego oraz zapamiętywania tego, co chłoniemy. Na szczęście nowe technologie internetowe przychodzą z pomocą.

Uwielbiam czytać w sieci. Dużo bardziej niż poza nią. Czytam gęsto i dużo. W ilościach hurtowych. Lubię blogi, jeśli oczywiście są blogami, a nie farmą linków lub dwu zdaniowymi „newsami” przepisanymi z Zachodu. W kontekście tego co pisze Carr, dłuższy tekst w sieci wymaga zazwyczaj nieco innego przygotowania do czytania niż krótkie newsowe teksty, do których jesteśmy przyzwyczajeni na co dzień. Kluczem jest odpowiednia koncentracja. Nie jest bowiem prosto się skupić na tekście, kiedy zewsząd atakują Facebooki, Twittery, maile, powiadomienia, komunikatory i chaty, a nasz umysł naturalnie przygotowany jest do pobieżnej absorpcji krótkich tekstów.

Nowy typ narzędzi internetowych wychodzi temu na przeciw. Weźmy choćby koncept „readability„, który pomimo tego, że gdy zaimplementowany w czytnik RSS bierze, choćby i nasze treści bez pytania o zgodę, jest ciekawym konceptem pozwalającym wydobyć ze strony esencję – czyli treść tekstu i przedstawić ją w formie czystej, bez wszelkich przeszkadzajek.

W podobnym stylu działa przycisk „reader” w najnowszej wersji przeglądarki Safari – rezyduje on sobie w pasku narzędzi czekając na dłuższy tekst na aktywnej karcie przeglądarki by, kiedy wciśnięty, pokazać czytelnikowi tylko jego.

Dla wielu poważnych czytelników internetowych podstawowym narzędziem jest Instapaper. Ten genialny w swojej prostocie serwis pozwala kolekcjonować teksty, które chcemy przeczytać wtedy, jak znajdziemy chwilę wolnego czasu lub po prostu pragniemy przechować do późniejszej analizy. Działa jako zakładka internetowa – jednym klikiem w „Read Later” przenosimy tekst na odwiedzanej stronie do naszego konta w Instapaper by potem mieć do niego dostęp w postaci samego czystego tekstu. Instapaper pozwala na archiwizację tekstów, tworzenie tematycznych folderów oraz synchronizację stanu czytanych tekstów. Ma również doskonałe klienty na urządzenia mobilne, co czyni Instapaper narzędziem wręcz idealnym.

Sukces serwisu Instapaper pobudził amatorów dobrych (czytaj: nieskrótowych) treści w internecie do tworzenia list ciekawych artykułów, które jednym klikiem można dodać do swojej listy „do przeczytania później”. Polecam przede wszystkim dwa serwisy, które często odwiedzam (choć jestem pewien, że istnieją także inne). To Longreads oraz Give Me Something to Read. Oba serwisy zbierają z sieci interesujące, dogłębne teksty i prezentują je w formie przygotowanej do czytania w Instapaper. Oba mają swoje unikalne zalety – Longreads ma wyszukiwarkę tekstów oraz zlicza prawdopodobny czas, w którym przeczytamy dany artykuł (przy założeniu, że czytamy ok 250 słów na minutę), a Give Me Something to Read kategoryzuje zbierane teksty, więc można wybrać na przykład dział „technologia” by serwis dostarczył nam artykuły związane z najbardziej interesującymi nas tematami. Oba serwisy działają także prężnie na Twitterze. Warto obserwować ich profile: tu oraz tu.

Koncept zliczania czasu ile zajmie przeczytanie nam danego tekstu przejął od Longreads deweloper małej aplikacji webowej Trippy, która pozwala na oszacowanie ile artykułów podlinkowanych przez obserwowanych przez nas osób na Twitterze zdążymy przeczytać w trakcie dojazdu do i z pracy. Wystarczy podać swój nick na Twitterze, udostępnić swoją lokalizację i wpisać miejsce docelowe, a Trippy powie nam dokładnie ile tekstów zdążymy przeczytać.

Potrzeba koncentracji nie jest dedykowana jedynie czytaniu. Nowy typ edytorów tekstów przenosi koncept w sferę udanej kreacji na komputerze. WriteRoom oraz Ommwriter to nowy typ programów do pisania, które wyłączają wszystkie pozostałe aplikacje działające na komputerze. Dzięki temu można się skoncentrować jedynie na tekście, który chcemy napisać. Przy okazji włączają nie przeszkadzający i nie męczący oka układ strony (oba programy), czy też akompaniującej relaksacyjnej muzykę (Ommwriter). Trzeba się trochę do tego typu programów przyzwyczaić, bo to zmienia nieco charakter pracy nad tekstem. Sam coraz częściej korzystam jednak z Ommwriter przy pisaniu dłuższych tekstów (niekoniecznie na Spider’s Web) i? rzeczywiście, szczególnie pisząc późno w nocy, gdy wokół mnie harmider naturalnie mniejszy, pozwala mi się skoncentrować tylko i wyłącznie na tekście.

Gdyby jeszcze narzędzia i serwisy pozwalające na koncentrację przy okazji znalazły jakiś sposób na zdobycie dodatkowego czasu na przeczytanie wszystkiego, co wydaje nam się interesujące?, to byłby ideał. A tak, to obok koncentracji trzeba w sobie rozwinąć zaawansowane narzędzia selekcji. Co też wcale takie proste nie jest.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement