Android Market ? lepiej czyli gorzej

20.12.2010
Android Market ? lepiej czyli gorzej

Google mocno odświeżył Android Market. Oprócz zmian czysto estetycznych jest też kilka nowych kategorii czy zmiana strony aplikacji. Od jakiegoś czasu mówiło się, że jest to przygotowanie do mocnego wejścia na rynek tabletów, jednak na chwilę obecną z poziomu użytkownika nie jest to aż tak widocznie. Za to widać co innego – chęć zwiększenia sprzedaży płatnych aplikacji i niedostosowanie Marketu do mniejszych ekranów smartfonów. To ignorancja czy zamierzone działanie Google?

W Markecie zmieniło się praktycznie prawie wszystko. Nie ma już osobnych zakładek komentarzy, wszystkie informacje znajdują się na jednej stronie. Przykładowo – w „starym markecie”, po otworzeniu strony konkretnej aplikacji pierwsze i najważniejsze, co rzucało się w oczy, to opis. Żeby zobaczyć zrzuty trzeba było zjechać na dół, komentarze – zmienić zakładkę. Ogólnie od wybrania, do przeczytania opisu i zainstalowania 3 – 4 dotknięcia. Teraz wszystkie informacje dostępne są na jednej zakładce, ale już nie tak czytelnie. Po wejściu do marketowej strony aplikacji, co najmniej jedną trzecią zasłania plansza tytułowa z ikoną, tytułem i kategorią. Żeby przeczytać opis, trzeba dodatkowo kliknąć i zjechać w dół, inaczej nie da się zobaczyć go w całości. Żeby zainstalować aplikację – z powrotem w górę i dopiero „install”. Niżej dostępne są komentarze, zrzuty i, co ważne, podobne aplikacje. Całość procesu instalacji opiera się teraz na przewijaniu – w dół, w górę. Mniej ergonomicznie i bardziej czasochłonne rozwiązanie.

Poza tym zmieniła się również strona główna Marketu. Na owalnej planszy dostępne są teraz więcej niż trzy promowane aplikacje na raz, a sposób ich przewijania przypomina ten z iPhone’a. Poza tym tytułowa plansza nie znika podczas przewijania dostępnych aplikacji w dół. Nie można nie odnieść wrażenia, że Google w nowym markecie stawia coraz bardziej na promowanie i sprzedaż poszczególnych produkcji. Mocna, nachalna reklama i wyświetlanie podobnych aplikacji mają się temu przysłużyć.

Dotychczasowe aktualizacje marketu przynosiły poprawki wręcz kosmetyczne w stylu dodania kategorii czy zakładki, teraz widać całkowicie nowe podejście. Deweloperzy zyskali możliwość wstawiania aplikacji do 50 MB, wcześniej tylko 25. Zwiększono limit znaków w opisie – z 325 na 4000. Twórcy muszą określić też, dla jakiej kategorii wiekowej ich aplikacja jest odpowiednia i na jakich urządzeniach pod względem rozmiaru i gęstości ma się wyświetlać. Niewątpliwie zmiany te spowodowane są rozszerzaniem rynku tabletów i planami na zdobycie większej popularności Androida na tych urządzeniach. I chyba najważniejsza zmiana – skrócenie okresu zwrotu zakupionej aplikacji z 24 godzin do… 15 minut. Tak naprawdę jest to czas, który pozwoli na zwrócenie omyłkowo zakupionej aplikacji, a nie da już możliwości na choćby podstawowe jej przetestowanie.

Najnowsze zmiany najbardziej dotykają smartfonowych użytkowników Androida. Po pierwsze, trzeba na nowo przyzwyczajać się do marketu i nauczyć jego obsługi, bo przeskok między dwoma wersjami jest zbyt duży. Po drugie zmiany typu dłuższy, bardziej rozbudowany opis czy skrócenie czasu na zwrot spowodują niepotrzebne problemy. 4000 znaków na smartfonie? To prawie nie do przebrnięcia. 15 minut na zwrot? Po 24 godzinach kwadrans to nawet nie minimum.

Google dąży do podbicia nowego dla siebie rynku i odebrania popularności iPadowi. Jeśli tym motywowane są zmiany marketu, to mają one sens. Jednak w całym tym planie Google?a widać duże luki. Luki, które mogą przyczynić się do spadku przywiązania użytkowników do Androida i w przyszłości zainteresowania. Na razie jedynym androidowym konkurentem iPada (jeśli w ogóle można go tak nazwać) jest Galaxy Tab. To za mało. Warto postawić wszystko na jedną kartę?

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement