komentarzy : 15

Poznajcie Blekko - nowego zabójcę Google'a

Mierząc po tym kto i jak napisał, to Blekko musi być rzeczywiście potężnym zagrożeniem dla Google’a: Wall Street Journal, New York Times, CNN, Cnet, ABCNews, a potem rzesza przepisywaczy w ciągu zaledwie jednego dnia. O co tyle krzyku? O nową wyszukiwarkę internetową, która zamiast poszerzać wyniki wyszukiwania, zawęża je. Koncept może i fajny, ale co z tego, kiedy wyniki wyszukiwania takie sobie.

Jeśli w pierwszy dzień listopada przeglądałeś najważniejsze źródła piszące na temat technologii w internecie, to nie mogłeś przegapić premiery Blekko.com – start-upu na rynku wyszukiwania informacji w internecie, który za cel wziął sobie to, gdzie ponoć Google szwankuje – w wszechobecnym spamie oraz trikom SEO, dzięki którym kiepskie źródła mają wysokie pozycje na liście wyników wyszukiwania.

Blekko nie jest zwykłym małym start-upem. Zebrał na start aż 24 miliony dolarów od tzw. inwestorów-aniołów, wśród których znajdziemy geniusza internetowych inwestycji Marca Andreessena. No i cieszy się atencją mediów na całym świecie – a to, jak wiemy, w dzisiejszych czasach, co najmniej połowa sukcesu. Jaki Blekko pomysł na sukces? Zawężenie wyników wyszukiwania do zapytań kontekstowych, a przy okazji korzystanie z wyników wyszukiwania innych użytkowników wyszukiwarki. Czyli z jednej strony pozbawienie tryliona nędznych stron prezencji w wynikach wyszukiwania, a z drugiej dodanie elementu społecznościowego do procesu wyszukiwania.

Na pierwszy plan obdartych ze spamu idzie siedem podstawowych kategorii: zdrowie, przepisy kulinarne, motoryzacja, hotele, teksty piosenek, osobiste finanse i szkoły wyższe. Wkrótce mają pojawić się kolejne „uwolnione” kategorie. Co więcej? Można tworzyć własne inteligentne „slash-tagi”, np. iPad/Amazon – gdzie wyszukiwarka wyrzuci nam informacje o iPadzie tylko ze strony Amazon.com, czy Obama/humor – gdzie znajdziemy humoreski na temat Pana Prezydenta Stanów Zjednoczonych.

To tylko część innowacji Blekko.com. Pomysł na wyszukiwarkę Blekko świetnie przedstawia szef projektu – Rich Skrenta. Warto dokładnie prześledzić prezentację:

blekko: how to slash the web from blekko on Vimeo.

Wszystko wygląda świetnie „na papierze”. Rzeczywistość przynosi jednak szereg wątpliwości. Po pierwsze – w dobie, kiedy Google przyspiesza i automatyzuje proces wyszukiwania informacji z Google Instant, czas tracony na definiowanie własnych „slash-tagów” jest czasem zmarnowanym, żeby nie powiedzieć nieefektywnym. Po drugie – korzystając z Google.com użytkownicy w ogóle nie muszą „myśleć”, po prostu wpisują zapytanie, a zanim je do końca wpiszą, mają już wynik wyszukiwania, którego oczekiwali i którego nie oczekiwali. To drugie jest o tyle ważne, że z jednej strony poszerza horyzonty umysłowe szukaczy, a z drugiej dale Google’owi dużo większe możliwości do zarobku. Po trzecie i najważniejsze - wystarczy porównać wyniki wyszukiwania Blekko.com z Google.com; każdy ma przecież swoje własne benchmarki – własne nazwisko, własna marka, czy własny ulubiony temat, w którym czujemy się najlepiej; czy Blekko.com rzeczywiście wyrzuca najważniejsze informacje na pierwszy plan? No właśnie?. To ja poproszę o trochę spamu.

Miałem przyjemność rozmawiać z kilkoma prominentnymi przedstawicielami Google’a: wiceprezesem odpowiedzialnym za rozwój Chrome’a – Sundarem Pichai’em, prezesem polskiego oddziału Arturem Waliszewskim, czy rzeczniczką prasową Martą Jóźwiak. Wszyscy oni, instruowani wytycznymi centralnego PR, mówią jednym głosem – doceniamy konkurencję; jeśli pokaże coś lepszego nie będziemy mieć problemu z tym, żeby użytkownicy do niej przeszli. To niezwykle mocny argument marketingowy. Jak na razie sprawdza się w 100% w każdym przypadku analizy kolejnego Google-killera.

Zdaje się, że algorytm wyszukiwania informacji w sieci autorstwa Page’a-Brina ciągle nie ma konkurencji. Prawie jak receptura Coca-Coli. Niby na rynku setki naśladowców, a Colę rozpoznamy po pierwszym komunikacie przesłanym do mózgu przez kubki smakowe na naszym języku.

Zapisz się do naszego Newslettera, obserwuj nas na Twitterze, polub na Facebooku lub dodaj do czytnika RSS.


Sprawdź, dlaczego Spider's Web wybrał Oktawave Odbierz 25 zł na start swojego projektu w chmurze Polub nas na Facebooku
  • http://profiles.yahoo.com/u/Y3WUKJ5QHSHLBBNL2OQQMLZPYU yahoo-Y3WUKJ5QHSHLBBNL2OQQMLZPYU

    Było cymbalistów wielu ale żaden nie śmiał zagrać przy Jankielu :)

    Pomysł może i fajny na te slash tagi, ale Blekko musiałoby nauczyć setki miliony ludzi na nowo korzystać z wyszukiwarki co jest już dzisiaj niemożliwe.

  • D-moon

    Kubek smakowy?

  • ArturCiszczon

    Ta nazwa rowniez jakas kiepska, prawie jak producent AGD.

  • http://twitter.com/adam0m Adam Molenda

    W tej chwili ciężko cokolwiek powiedzieć na ten temat. Jednak warto przyjrzeć się rozwojowi tej wyszukiwarki, bo kilka kategorii naprawdę jest warte przeszukiwania. Mam nowe źródło do przeczytania ciekawych stron.A tak poważnie, to ktokolwiek dzisiaj chce być głównym konkurentem Google’a? Wydaje mi się, że Blekko uderza w całkiem innego odbiorcę. Zaawansowany użytkownik, który wie jak poruszać się po Internecie, lecz potrzebuje tak jakby agregatora treści (zastępca RSS?). Po zarejestrowaniu konta, można użyć personalizacji, by wyniki wyszukiwania na określony tag były zawężone do określonych przez użytkownika stron. Podoba mi się.

  • Francmuz

    Jestem za tym, by google stworzylo cos takiego:
    1. Wpisujemy w wyszukiwarke zapytanie
    2. Otrzymujemy odpowiedzi w 2-4 pionowych kolumnach – moga byc wizualnie rozroznione (kolor, ramka)
    – kolumna typu bizness – pokazuje wyniki na stronach duzych firm, producentow sprzetu, korporacji, gazet itd.
    - kolumna typu spolecznosc – wyniki na forach, listach dyskusyjnych itd
    - kolumna typu pasjonaci – blogi, strony prywatne itd.
    - inne (niepewne, spamowe, kopie kopii rss-ow itd)

  • Joland

    Może i ciekawe te tagi, ale jeśli chodzi o wyniki organiczne to tylu śmieci dawno nie widziałem – nawet na popularne hasła – może więc będzie killerem w jakiejś niszy googlowej którą właśnie google miało zapełnić – nic więcej

  • http://twitter.com/adam0m Adam Molenda

    … i wykorzystałoby to zaledwie 0,0001% użytkowników tej wyszukiwarki, ale za to wszyscy zostaliby „ukarani” zmniejszoną przejrzystością stron wyników wyszukiwania. Pomysł totalnie bez sensu i sprzeczny z ideologią wyszukiwania Google’a.

  • http://twitter.com/adam0m Adam Molenda

    Faktycznie jako wyszukiwarka nie jest to idealne narzędzie, lecz wystarczy sobie stworzyć kilka filtrów (tagów) i wyszukiwać pewne informacje. Dla przykładu stworzyłem tag „apple-www”, który przeszukuje strony o tym profilu i następnym razem gdy wpiszę:

    iOS /apple-www /date – dostanę listę wpisów z tych stron uporządkowane od najnowszego zawierające informacje o iOS. Bardzo dobre rozwiązanie, z perspektywą.

    „może więc będzie killerem w jakiejś niszy googlowej którą właśnie google miało zapełnić”
    może niekoniecznie w niszy, w której Google miałoby się dobrze czuć, ale jako agregat treści ma szansę na sukces…oczywiście w gronie ograniczonej liczby użytkowników (geek, pro).

  • Francmuz

    Dzisiaj dostajesz na dzien dobry pelno odpowiedzi, ktore musisz sobie sam przegladac – z jakiego typu serwera pochodza wiec w podtekscie – czy sa dobre, czy moga byc dobre czy udaja, ze sa dobre. Wiec czemu to taki bez sensu pomysl?

  • http://twitter.com/adam0m Adam Molenda

    Sprzeczny z prozaicznego powodu – zaburza przejrzystość wyników wyszukiwania, gdzie zauważ trend jaki Google przyjęło w swoich strukturach to minimalistyka.Jeżeli faktycznie wyniki wyszukiwania nie pasują do tego, czego szukasz może warto wyłączyć pewne słowa/witryny z algorytmu poprzez zastosowanie operatora – (minus) i dopisanie słowa kluczowego, którego nie chcesz brać pod uwagę albo wykorzystać apostrofy „”? Czasami wystarczy popracować nad zadaniem pytania i jego składnią, niż mieszać w strukturze wyszukiwarki :-)

  • Francmuz

    Znam podstawowe operatory i czasem je stosuje. Ok. Nie upieram sie zeby to byly kolumny.
    Chodzi mi raczej o wytluszczenie/uwypuklenie _typu_zrodla_ z ktorego pochodzi wynik.

    W tej chwili masz: „content” strony bedacy linkiem do klikniecia, fragment zawierajacy poszukiwane slowa i ponizej na zielono literalnie faktyczny adres.

    Pisze o najprostrzym poszukiwaniu bez operatorow, ktore my znamy ale wielu nie zna.

    Moze to jest minimalistyczne podejscie google, ale twierdze ze to nie jest ideal. Musze spojrzec przynajmniej na pierwszych 5-7 wynikow i SAMODZIELNIE przeanalizowac strukture wyniku – link do „contentu”, tresc i faktyczny link do serwera.

    Co z tego, ze wyniki wyswietlane sa szybko skoro nalezy je organoleptycznie przeanalizowac, ryzykujac wchodzenie na strony typu fake lub zblizona tylko tematycznie.

    Mysle, ze wprowadzenie swego rodzaju kategorii wynikow przez Google nie byloby niczym zlym z punktu widzenia przejrzystosci wynikow a funkcjonalnosc by wzrosla. Nie byloby w tym jak sadze takze jakiegos zamachu na wolnosc w Internecie. Czytelne oznaczenie, ze strona jest ta producenta drukarek (np. kategoria bizness gold) a nie firmy napelniajacej tusze w garazu (kategoria buziness bronze)
    Ktos powie, ze to cofniecie sie do Web1.0, gdzie rzadzily podzialy na duze serwery z witrynynami firmowymi i pozostale strony fascynatow czy raczkujacych w tym temacie.

    Zreszta dzisiaj domeny nie sugeruja wprost jakie tresci na pewno zawiera. A tak kiedys bylo w zalozeniu.

    Bardziej obrazowo na koniec. Chcialbym, aby wyniki wyszukiwania byly tak rozmieszczone lub wyroznione, abym jednym spojrzeniem widzial je jak widze polke z gazetami w dobrym kiosku. Po lewej dzienniki i magazyny powazne i szanowane, na srodku liczne magazyny dla hobbystow – techniczne, muzyczne, dalej cos dla dzieci a skrajnie po prawej rozrywka – programy tv i krzyzowki.
    Podchodzac do takiej polki (autofocus na ta polke, reszta zamglona :-)) wiem, ze idac na lewo nie znajde tam krzyzowki bo tym razem wszedlem do kiosku po cos powaznego.

  • Quetz666

    Wiele hałasu o nic… jeśli pomysł będzie miał coraz więcej zwolenników Google po prostu zaimplementuje podobne rozwiązanie u siebie.

  • http://css3.pl css3.pl

    Chyba nie ma takiej możliwości, aby w automatyczny sposób odróżniać strony producentów od stron które np. sprzedają produkty producentów. Ręcznie nikt tego nie będzie robił przy takiej ilości indeksowanych stron jak w Google. Jak to sobie wyobrażasz w świecie gdzie spamerzy i seowcy robią wszystko aby oszukać algorytm Google?

  • Francmuz

    Kilkanascie lat temu nie bylo mozliwosci zeby idac ulica miec w rece caly Internet. Dzisiaj to mozliwe. Dlaczego wiec nie byloby mozliwe obtagowanie stron www. Poki co jest jak dla mnie jeden duzy worek w ktorym rozrozniane sa tylko strony po pozycji indexownia czy ilosci odwiedzin.
    Chodzi mi np. o identyfikacje strony na takiej zasadzie jak rozroznienie http vs https. Powiedzmy ze jeden protokol gwarantuje bezpieczenstwo (strony logowania bankow itd). Dlaczego nie moznaby zrobic innych certyfikatow zwiazanych z oznaczaniem i przypisywaniem stron do pewnych kategorii.

  • http://css3.pl css3.pl

    Przecież Google dzieli treści na kategorie, wiadomości, blogi, dyskusje, itd. dostępne w sidebarze, więc dlaczego piszesz, że rozróżnia tylko po pozycji?

    Takim „tagiem” o którym piszesz miały być domeny najwyższego poziomu, .org dla organizacji, .com jako komercyjne, .biz biznesowe, itd., a jak to wyszło to widać. Co do https, mało kto chce tego używać, nawet bankom nie zależy. Tworzenie certyfikatów kategorii mija się z celem, to przesunięcie problemu na właścicieli stron, wiara w to, że będą się do tego stosować jest naiwna.

Reklama

Advertisement