Z archiwum: Magia zakupów

10.03.2010
Z archiwum: Magia zakupów

W dzisiejszym przeglądzie wybranych tekstów z archiwum bloga Spider’s Web kolejny tekst, który po raz pierwszy ukazał się w 2006 r. w magazynie „Trendy Food„. „Magia zakupów” to jeden z tekstów, z których jestem niezwykle zadowolony i również często do niego wracam. Czemu? Bo uwielbiam „centra handlowe” – są ekranem współczesnego, postmodernistycznego świata.

Dzisiejsze hipermarkety, supermarkety, galerie handlowe, ?shopping malle?, nowoczesny kanał dystrybucji czy jakkolwiek inaczej by je nazwać, są dziełami sztuki, w którym widzowie (klienci) biorą aktywny udział. Akt zakupów dokonywanych w hipermarketach jest rodzajem masowego happeningu. Można zaryzykować stwierdzenie, iż współczesne centra handlowe stanowią szukane od wieków przez największych myślicieli swoiste ?perpetum mobile?. Są przecież samonapędzającym się żywym organizmem. Życie hipermarketu jest bajkowym spełnieniem marzeń przeciętnego współczesnego człowieka o luksusie, przepychu i bogactwie. Wszystko na wyciągnięcie ręki.

Średniowieczny człowiek postawiony w samym sercu Silesii City Center, powiedzmy gdzieś w okolicach Placu Tropikalnego, zapewne wpadłby w obłęd, lub w najlepszym wypadku rzuciłby się na kolana błagając Boga by zabrał go z piekła. Jego system asocjacji motywów, znaczeń, symboli i zjawisk nie pozwoliłby mu na jednoznaczne odkodowanie multi-kompleksowego świata hipermarketu. Stojąc na wysokości wielofunkcyjnej fontanny w Silesii City Center w Katowicach można przecież dostrzec multum obiektów pozostających w jawnej opozycji do siebie: ludzi popijających kawę i jedzących ciastka, damskie manekiny z wykwintną bielizną, męskie modele z szykownymi garniturami, kolorowe okładki czasopism i książek, najnowszy model samochodu, reklamy hamburgera i frytek, czy gustowne firanki i zasłony – wszystko emanujące odrębną symbolistyką, stylistyką, czy wręcz swoistym monumentalizmem.

Spojówka współczesnego człowieka, przyzwyczajona do bezustannego zappingu pośród licznych kanałów telewizyjnych i gier komputerowych doskonale funkcjonuje w hipermarkecie. To właśnie ten kolaż paralelnych światów przyciąga ją w to miejsce. A miejsce to szczególne ? miejsce, w którym spotka się profesor akademicki i mechanik samochodowy, bogaty biznesmen i przeciętny zjadacz chleba z pensją nie przekraczającą 800zł, ksiądz proboszcz i złodziej kieszonkowiec, a różnice między nimi będą praktycznie niedostrzegalne. Wszyscy razem będą nieświadomie uczestniczyć w tworzeniu największego masowego happeningu od czasów starożytnego teatru – zakupów.

Hipermarket, wraz ze swoimi butikami, stanowi kolaż wszelakich kultur, religii, znaczeń, symboli, racjonalności, czy lokalnych irracjonalności. W jednej chwili można znaleźć się w świecie kultury dalekiego wschodu by obcować z symboliką starożytnego cesarstwa chińskiego. Chwilę później można odwiedzić świat najnowszych salonów mody francuskiej, a następnie wkroczyć w estetykę średniowiecznej literatury angielskiej. Można zasmakować specjalności kuchni włoskiej, chińskiej, francuskiej, czy polskiej nie przemieszczając się więcej niż kilkanaście metrów. Można w końcu napić się oryginalnego irlandzkiego piwa, czy brazylijskiej kawy zagryzając francuskim ciastem prosto z podparyskich piekarni.

Współczesne wielkie centra handlowe to miejsca, w którym kicz mieszać się będzie z tzw. sztuką wyższego rzędu tworząc powierzchownie akceptowalny kod estetyczny. Swoje najnowsze książki podpisywać będą tu najznakomitsi pisarze, a w pomieszczeniu obok Ich Troje promować będą nową płytę ? oboje przyciągając tą samą publiczność. To także miejsce, w którym odbywać się będzie sympozjum naukowe, a gdzieś obok grupa młodych ludzi w luźnych spodniach jeść będzie hamburgery. Jakimś dziwnym trafem całość nie będzie raziła. Wręcz przeciwnie, sprawiać będzie wrażenie świetnie pracującego mechanizmu.

Gdy w połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku postmodernistyczni myśliciele, a wśród nich Jean Baudrillard, przewidywali powstanie ?hiperrealności? wielu pukało się w czoło. Obserwując współczesną Amerykę Baudrillard zdefiniował świat ?bardziej prawdziwy niż prawda?, w którym autentyczność zastępowana jest iluzjami i wyobrażeniami o niej. Według Baudrillard światy tak generowane nakładają się na siebie tworząc koegzystujące płaszczyzny. Ci, którzy w nich uczestniczą, zamiast doświadczeń, za pomocą realnych lub metaforycznych ekranów obserwują wyreżyserowane spektakle. Takim ekranem jest właśnie hipermarket. To on rozmywa wszelkie różnice i granice. Praca, rozrywka, wiedza i komercja mieszają się za sobą czyniąc z hipermarketu ?czarną skrzynkę?, ?input-output?, źródło niewidzialnej symulacji, której wszystkie funkcje, bez przeszłości i przyszłości, są na tym samym operacyjnym poziomie.

Światy Silesii City Center, Galerii Mokotów, czy Blue City są frapujące jak książki amerykańskiego pisarza Paula Austera ? wiele się w nich dzieje na wielu płaszczyznach. A najbardziej fascynujące jest to, iż nie trzeba nawet zdawać sobie sprawy z istnienia tych wielu paralelnych płaszczyzn znaczeniowych by w pełni cieszyć się z efektu. Tak właśnie skonstruowany jest świat postmodernistyczny. Hipermarkety są jego ekranem.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement