Takie jest życie?

17.02.2010
Takie jest życie?

Piotr Chyliński, znany w środowisku makowym jako Heidi, opisał przedwczoraj wyniki swojego dziennikarskiego śledztwa w związku z zal(ew)anymi iPhone’ami. Po pełną dramaturgii historię odsyłam na strony Mojego Jabłuszka, gdzie Heidi ją opublikował, ja natomiast pozwolę sobie zacytować inną niesamowitą historię z zalanym iPhone’m w tle, którą przeczytałem w najnowszym numerze tygodnika? „Takie Jest Życie„.

Taki straszny mróz złapał, że całe oczko pewnie zamarzło – mówiła zmartwiona mama. – Musisz wziąć siekierę z komórki i zrobić przerębel, żeby ryby miały jak oddychać. Inaczej się poduszą!

Rozłączyłam się i ciężko westchnęłam. Rodzice byli w sanatorium, a ja pilnowałam ich domu. Nie miałam kogo poprosić o pomoc. Zakasałam więc rękawy i wzięłam się do roboty.

Po dwóch godzinach padłam wykończona na kanapę. Chciałam napisać mamie SMS-a, że przerębel wyrąbany, ale… wsiąkł mi telefon! Obszukałam kurtkę, spodnie, teren wokół oczka, drogę do domu i dom. l nic!

Wtedy mnie olśniło – oczko! Komórka musiała tam wpaść! Tylko jak ją wyciągnąć?!

Potrzebowałam jakiegoś podbieraka. Przypomniałam sobie, że sąsiad rodziców jest wędkarzem. Bez namysłu pobiegłam do niego. Otworzył jego syn.

– Cześć, moi rodzice mieszkają obok. Chciałam na chwilę pożyczyć podbierak na ryby… Chłopak spojrzał na mnie nieufnie, więc prędko mu wyjaśniłam, o co chodzi.

– Pójdę z tobą, wiem, jak się nim posługiwać – wziął podbierak i poszliśmy.

Jednak sprawa nie była taka prosta. Chłopak wyciągał tylko jakieś glony i kawałki lodu. Nie było widać dna oczka i gdyby udało się wyciągnąć mój telefon, byłby to niesamowity fart.

Zebrało mi się na płacz. – Nowiusieńki iPhone! No i karta, a na niej wszystkie moje kontakty – zaczęłam przeżywać. A wtedy ten chłopak… zaczął się rozbierać! l wlazł do wody! A jak telefonu w ogóle tam nie ma?! – przeszło mi przez myśl.

Nie mogłam uwierzyć, że tak się dla mnie poświęcił! Szukał z minutę czy dwie i wyciągnął iPhone’a! Cały dygotał z zimna, więc zaprowadziłam go do domu i dałam herbaty z rumem.

A potem spędziliśmy bardzo gorący wieczór przy kominku… Nie straciłam kontaktów na karcie, a po oddaniu do naprawy iPhone działał!

MAGDA (23 L.), POZNAŃ

No?, jak widać nie zawsze zalany iPhone bywa tragedią. Czasami dzięki niemu można spędzić „bardzo gorący wieczór przy kominku”, a i zalanego iPhone’a naprawią? 😉

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement