Bitwa o chmury

16.05.2009
Bitwa o chmury

Walka o użytkowników komputera przenosi się do chmur. Dosłownie do chmur, ponieważ coraz częściej przerzucamy dane z komputerów na serwery w najdalszych zakątkach globu. Dzięki temu wszędzie mamy do nich dostęp, ale jednocześnie jesteśmy łatwym celem dla hackerów.

Dotychczas to komputer był miejscem, gdzie przechowywało się osobiste dane: kontakty, kalendarze, zdjęcia, pliki muzyczne i video oraz dokumenty pakietu biurowego. Dzisiaj coraz częściej wszystko wynosimy do „telekomunikacyjnej chmury„, czyli na odległe zewnętrzne serwery przechowujące je dla nas. Mamy do nich dostęp wszędzie tam, gdzie znajdziemy się w zasięgu Internetu: w domu, podczas podróży, w kawiarni, na wczasach zagranicą, czy na działce u babci. Nie musimy nosić ze sobą ciężkich laptopów. Wystarczy smartfon, czyli zaawansowany telefon komórkowy lub netbook, mały komputerek z darmowym systemem operacyjnym Linux lub wkrótce Android od Google. Prawdziwa bitwa o nasze dane w chmurze już się rozpoczęła, ale giganci branży nowych technologii na razie się okopują przygotowując wielką ofensywę.

Firma analityczna IDC szacuje, że wydatki na serwisy technologicznej chmury, które dzisiaj wynoszą 16 miliardów dolarów rocznie prawie potroją się do roku 2012 osiągając wartość 42 miliardów dolarów. Do rozwoju tych usług przyczynić się ma światowy kryzys ekonomiczny. Model „chmury” oferuje bowiem znacznie tańszy dostęp do informatyki niż aktualne rozwiązania, które zmuszają firmy do zakupu całej infrastruktury i oddania należnego haraczu Microsoftowi za system operacyjny i pakiet biurowy. Skorzystają na tym głównie średnie i małe przedsiębiorstwa, sektor który z jednej strony odegra główną rolę w procesie wychodzenia z kryzysu, a z drugiej ten, na którym dziś firma zarządzana przez Steve’a Ballmera zarabia najwięcej. Według IDC tempo, z jakim firmy będą przechodzić na rozwiązania telekomunikacyjnej chmury wzrośnie z aktualnych 15 – 25% do 25 – 45% w najbliższych trzech latach.

Zalety technologicznej chmury dla przedsiębiorstw wydają się być wręcz nieograniczone. Dobrze obrazuje to przykład fimy Salesforce.com, która oferuje usługi w chmurze dla profesjonalnego zarządzania relacjami z klientem. Wykorzystując wirtualną infrastrukturę Salesforce, firmy mogą skutecznie zarządzać rozsianą po całym świecie siatką sprzedaży. Pracownicy mogą w każdym momencie korzystać z zasobów korporacyjnych, wymieniać się danymi, raportować i odbierać informacje za każdym razem łącząc się z odległym serwerem. Indywidualny użytkownik doceni z kolei zalety takich serwisów jak Flickr czy Evernote. Ten pierwszy umożliwia publikowanie i wymienianie się zdjęciami w Internecie, a drugi to agregat wszelkich możliwych notatek: tekstowych, głosowych, zdjęć, czy zrzutów stron internetowych. Oba oferują pełną synchronizację danych w chmurze. Dzięki smartfonom takim jak iPhone, czy BlackBerry w każdym momencie i miejscu możemy mieć do nich dostęp. Wystarczy dostęp do Internetu.

Liderem rynku technologicznej chmury wydaje się być Google, który nie tylko oferuje darmowe aplikacje Google Apps w Internecie, ale również przygotowuje debiut mobilnego systemu operacyjnego Android w netbookach, których niezwykle dynamicznie rosnąca popularność koresponduje z rozwojem chmury. Z Google Apps użytkownicy zyskują darmową alternatywę do pakietu biurowego Microsoft Office, za który gigant z Redmond każe sobie słono płacić. Internetowe aplikacje Google umożliwiają wszystko to, co oferuje stacjonarny pakiet Microsoft Office: można tworzyć, edytować i zapisywać dokumenty, jak również coś więcej: można je łatwo udostępniać innym użytkownikom Internetu pozwalając na ich edycję.

Google powoli, ale konsekwentnie podbiera klientów Microsoftowi, bo aby korzystać, czy to z poczty Gmail, kalendarza Google, czy albumów zdjęć Picasa nie trzeba w ogóle kupować komputera z Windowsem. Finalnym ruchem przesądzającym o hegemonii Google może być debiut netbooków z mobilnym systemem operacyjnym Android. Na świecie sprzedało się już około 2 miliony smartfonów wyposażonych w Android, a Google celuje nim właśnie w netbooki, które są idealne do obsługi technologicznej chmury. Jeden z wiodących graczy na tym rynku Asustek Computer ogłosił, że od końca 2008 roku pracuje nad pierwszym netbookiem napędzanym Androidem.

Dużo na rynku ?cloud computing? mogłoby ugrać Apple, które w usłudze MobileMe oferuje bezprzewodową synchronizację kontaktów, kalendarzy, poczty e-mail oraz plików pomiędzy komputerem PC, Makiem oraz iPhone’m, ale firma Steve’a Jobsa traktuje inwestycję w chmurę bardziej jako uzupełnienie oferty niż główną linię biznesu. Nieco inną drogę wybrała również firma Amazon, która w wirtualnym środowisku EC2 (Elastic Compute Cloud) umożliwia korzystanie z Windowsa zainstalowanego na odległym serwerze. To miejsce, w które wysyła się aplikacje, aby korzystać z nich w sieci.

Widząc co się dzieje Microsoft także przygotowuje się na nadejście chmurnej rewolucji. Ogłoszono już Microsoft Azure, miejsce w chmurze, w którym buduje i korzysta się z własnych wirtualnych aplikacji. Programiści z Redmond pracują także nad internetową wersją pakietu biurowego Office Web i planują wdrożenie abonamentowego korzystania z wirtualnego pakietu biurowego umieszczonego gdzieś w odległych otchłaniach Internetu, ale dostępnego dla użytkowników wszędzie tam, gdzie będą mieli połączenie z Internetem.

Zanim chmury przejmą nasze osobiste dane na dobre musi zostać rozwiązanych szereg problemów. Przenosząc pliki na zewnętrzne serwery jesteśmy narażeni na łatwy dostęp hackerów do naszych poufnych danych. Przeciętny użytkownik komputera i Internetu niewiele wie na temat zabezpieczeń, a dla zręcznych specjalistów o niecnych zamiarach wszystko co w sieci jest do przejęcia. Od czasu do czasu technologiczna chmura nękana jest awariami, w których część użytkowników traci swoje dane. Podczas lutowej awarii serwerów Google, wielu użytkowników poczty Gmail nie miało dostępu do swoich skrzynek, a inni potracili cenne archiwalne wiadomości. Warto także wspomnieć o tym, że skuteczne korzystanie z dobrodziejstw chmury wymaga łącz internetowych o dużej przepustowości, co szczególnie w warunkach polskich jeszcze długo będzie sporym problemem.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement