iTunes Polska: odpowiedź leży w polskiej mentalności

09.03.2009
iTunes Polska: odpowiedź leży w polskiej mentalności

Głośny artykuł Konrada Niklewicza w dzisiejszym wydaniu „Gazety Wyborczej” swój debiut miał kilka dni wcześniej w Internecie. Temat poruszony w artykule – brak możliwości kupowania muzyki w iTunes Store przez Polaków – podjął już Bartek Skowronek. Zachęcam do dyskusji na Fotogenii, a tymczasem ja pozwolę sobie przedstawić – moim zdaniem – meritum całej sprawy.

Kluczowe dla sprawy wydają się słowa napisane przez przedstawicieli Apple w raporcie przesłanym Komisji Europejskiej we wrześniu 2008 roku cytowane przez „Gazetę Wyborczą”: „Powód, dla którego sklep iTunes nie jest dostępny w każdym państwie Unii Europejskiej, jest taki, że wiele krajów nie oferuje wystarczająco dużego rynku, który by uzasadniał koszty i wysiłek potrzebne do sprzedaży w danym kraju”.

Warto przeczytać ze dwa razy powyższe zdanie przedstawicieli Apple przed kolejnymi lamentami na temat braku możliwości kupowania muzyki przez polskich klientów w iTunes. W naszym kraju nie kupuje się muzyki, więc rynku de facto nie ma. W kraju, w którym mieszkańców jest 38 milionów, złote, platynowe, i inne hiper-kolorowe płyty przyznaje się „artystom” za sprzedaż ze 20 tysięcy egzemplarzy? Dla porównania podam, że na rynku brytyjskim, gdzie ludzi jest wprawdzie ponad 55 milionów, złotą płytę na ścianę powiesić sobie mogą artyści, którzy sprzedadzą 600 tysięcy płyt.

W naszym kraju nie kupuje się muzyki, bo się ją kradnie. Ot tak po prostu – kradnie, ściągając z sieci lub/i kupując na bazarach. I właśnie w oparciu o taki obraz przygotowuje się produkty na rynek polski. Można się o tym łatwo przekonać udając się do hipermarketu elektronicznego (bo tylko tam cokolwiek się sprzedaje) i zapytać o najnowszy album U2. Znajdziemy tam dwie wersje: jedną tę na rynek polski i drugą tę rynek światowy. Różnica w cenie spora bo 29,99 zł do 59,99zł. W tej pierwszej wersji polski konsument dostaje album pozbawiony książeczki i „lepszego” pudełka. Cóż, właśnie do takiego wydania jest on przyzwyczajony; podobnie bowiem wyglądają płyty wydawane przez bazar. Za światowe wydanie „No Line on the Horizon”, z pełnym artworkiem i oryginalnym pudełkiem, zapłaci 120% więcej, a koszt produkcji książeczki i pudełka to pewnie z całe 10 groszy.

Po co Apple miałoby uruchamiać machinę prawno-biznesową na obsługę co najwyżej 15 klientów iTunes Music Store w Polsce? Zanim znowu będziemy narzekać na nierówne traktowanie przez Apple rynku polskiego zacznijmy kupować legalnie muzykę. Z pewnością wtedy Apple zainteresuje się polskim rynkiem. Bo nikt przy zdrowych zmysłach nie rezygnuje z 38 milionowego rynku. Bądźmy rynkiem, a nie złodziejami.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement