Nowe Docs-y, czyli edycja PDF-ów i Google Photos

13.08.2008
Nowe Docs-y, czyli edycja PDF-ów i Google Photos


Stosunkowo niedawno pisałem o uaktualnieniach w serwisie Google Dokumenty. Jednak w ciągu kilku ostatnich dni pojawiły się kolejne ciekawe funkcje, o których nie sposób nie wspomnieć.
Na pierwszy rzut idzie funkcjonalność związana ze wstępnie przygotowanymi Formami, czyli ankietami i sondami. W Google Docs już wcześniej można było przygotować tego typu elementy jednak teraz jest to zdecydowanie łatwiejsze. Wystarczy z menu New wybrać opcję Form. Następnie wpisać pytanie, przykładowe odpowiedzi i voila! (efekt poniżej).

Kolejne trzy nowości mają się dopiero pojawić. O pierwszej pisał już Paweł Wimmer na swoim blogu. Chodzi o pojawienie się spisu treści w dokumentach tekstowych. Na razie jest on dostępny manualnie, jednak należy oczekiwać, że niedługo pojawi się jako jedna z nowych funkcji Docs-ów.

Trzecią funkcją, która także być może niedługo zawita do serwisu Google Dokumenty (a raczej do wersji amerykańskiej Google Docs, bo tam najpierw testowane są wszelkie nowości) jest zmiana nazwy serwisu Picasa na Google Photos i jego integracja z Officem od Google. Informuje o tym nieoficjalny blog Google Operating System. Można na nim znaleźć ciekawe screeny (patrz obok). Dla potwierdzenia faktu integracji zdjęć z dokumentami warto samemu po zalogowaniu się do serwisu Google Docs wpisać w pasku adresów link http://docs.google.com/?action=home#photos.
Jest to odwołanie do wyświetlenia tylko zdjęć i jak widać w głównym obszarze okna link działa, Pytanie kiedy Google zdecyduje się na zmianę nazwy Picasy i przechowywanie zdjęć na jednym wspólnym koncie razem z mailami i dokumentami. Jeśli tak by się stało to 7GB miejsca jakie w tym momencie oferowane jest w GMailu byłoby znacznie szybciej zapełniane, niż przy wykorzystaniu tylko e-maili.

Ostatnią z nowości o jakiej udało mi się dowiedzieć jest możliwość tworzenia i edycji plików PDF. Nie wiem na ile jest to prawdziwa informacja, choć jeśli Google Docs chce konkurować z Acrobat.com, to powinno mieć w swoim zestawie taki edytor. Dla potwierdzenia screen, który być może jest fake-iem, a może jest prawdziwy.

PS. Widać, że chłopaki i dziewczyny odpowiedzialne za rozwój produktu znacznie przyśpieszyły w pracach po pojawieniu się ostatnio serwisu acrobat.com. Co ciekawe podobny skok nie nastąpił wcześniej mimo tego, że kiedyś dużą lepszą funkcjonalność miały produkty ZOHO.

Dołącz do dyskusji

Advertisement