Subiektywnym okiem: dwa tygodnie z MobileMe

25.07.2008
Subiektywnym okiem: dwa tygodnie z MobileMe


 Nie ma drugiej takiej aplikacji, na którą czekałbym z większym wyczekiwaniem niż na MobileMe. Nie nowe oprogramowanie fabryczne iPhone’a – 2.0, nie nowy iPhone 3G, nie AppStore, ale właśnie MobileMe. Kiedy Apple prezentowało możliwości i zastosowanie swojego nowego serwisu zastępującego wysłużone dotMac, czułem, że MobileMe będzie spełnieniem moich oczekiwań. Byłem bowiem idealnym przykładem użytkownika, do którego Apple kierowało swój nowy wirtualny serwis: w domu – Macintosh, w pracy – Windows, a w kieszeni iPhone. Niestety, pierwsze dwa tygodnie użytkowania MobileMe jest dla mnie koszmarem i powodem nieustających frustracji.

Przypomnijmy, MobileMe oferuje funkcje synchronizacji danych na poziomie korporacyjnym, dzięki technologii Push, dla użytkowników indywidualnych. MobileMe synchronizuje pocztę e-mail (konta mac/me), kalendarze oraz kontakty. Dzięki tej usłudze można również skorzystać z wirtualnego dysku oraz użyć aplikacji on-line do obsługi maila, kalendarza, kontaktów oraz galerii zdjęć i zakładek w przeglądarce internetowej Safari.

Rzeczywistość nie wygląda jednak tak różowo, jak przedstawiało to Apple w swoich przekazach reklamowych. Problemy z działaniem MobileMe przy debiucie aplikacji można uznać za wypadek przy pracy i nie zaliczać ich do listy aktualnych błędów, chociaż spora liczba użytkowników serwisu ciągle skarży się na niedziałającą usługę e-mail. Gorzej, że aplikacja jest bardzo niestabilna, a błędy i ciągle pojawiające się wpadki grożą utratą osobistych danych.

Wprowadzając na rynek usługę MobileMe, Apple nie było do końca szczere odnośnie działania technologii Push. Działa ona bowiem tylko i wyłącznie w przypadku wprowadzania nowych danych w iPhone. Jeśli wprowadzimy zmiany w iPhone w kontaktach, mailu czy kalendarzu pojawią się one rzeczywiście po kilku chwilach na zdefiniowanych wcześniej komputerach. Jednakże gdy nowe dane pojawią się na komputerze, to wysyłka do „chmury” i do iPhone’a potrwa co najmniej 15 minut (a w rzeczywistości dużo dłużej). Nie jest to już więc usługa Push.

15, czy trochę więcej minut, jest jeszcze do zniesienia, ale pomijanie wydarzeń w synchronizacji kalendarza już nie, co niestety ciągle mi się przytrafia. Ponadto ciągle występują konflikty zdarzeń w synchronizacji, co powoduje niepotrzebnym powielaniem informacji w poszczególnych kalendarzach (np. trzykrotna informacja o urodzinach kontaktu).

20GB, które Apple reklamowało również nie jest do końca prawdziwe. Owszem, otrzymujemy w podstawowej wersji 20GB przestrzeni dysku, ale z podziałem na 10GB w iDisk oraz 10GB w poczcie e-mail. To istotna różnica dla wszystkich tych, którzy widzieli w iDisk możliwość bezprzewodowego back-upu wszystkich swoich danych.

Aplikacja on-line jest niezwykle niestabilna. Nie dość, że w większości przypadków jest bardzo wolna, to czasami poszczególne aplikacje są po prostu niedostępne. Dzieje się tak najczęściej w przypadku kalendarza on-line, gdzie wydarzenia po prostu znikają. Bardzo często zmuszony jestem do odświeżania strony MobileMe, która albo się kompletnie zawiesza, albo nie publikuje poprawnych danych.

Najgorsze jednak są dwa kolejne błędy, które zagrażają bardzo istotnym danym, takim jak na przykład książka adresowa. MobileMe nie działa bowiem dobrze przy włączonej synchronizacji kontaktów z Google na Macu, co powoduje katastrofalne błędy w synchronizacji. Po takiej synchronizacji większość moich kontaktów posiada błędy. Wszystkie dane skupione są w zakładce „notatki” zamiast w odpowiednich rubrykach (adres zamieszkania, adres e-mail, itp.). MobileMe nie działa również poprawnie z programem Outlook i książką adresową Windows, co powoduje powielenie kontaktów na komputerach z systemem Windows i konsekwentnie z iPhone’m po automatycznej synchronizacji.

Niezwykle frustrująca jest również praca iPhone’a z włączoną funkcją MobileMe. Nie dość, że pojawiają się błędy w synchronizacji kontaktów, czy kalendarzy (np. wyświetlają się jedynie imiona kontaktów), to sam dostęp do nich jest bardzo opóźniony. Przy każdorazowym włączeniu aplikacji „Kontakty” na iPhonie trzeba czekać kilka sekund na możliwość ich przeglądania. Szybkie wykonanie telefonu, czy wysłanie e-maila jest więc niemożliwe!

Mail również działa bardzo niestabilnie. Zdarzają się zagubione maile, szczególnie wtedy kiedy do naszego klienta e-mail wpisaliśmy reguły poczty.

Reasumując, wydaje się, że Apple wydało MobileMe zdecydowanie za wcześnie. Projekt ten jest bowiem bardzo niestabilny i ma mnóstwo denerwujących, i niebezpiecznych niedociągnięć. Trudno też uznać przedłużenie subskrypcji MobileMe o miesiąc za darmo, które oferuje Apple zdając sobie sprawę z niedociągnięć, za wystarczające; użytkownicy chcą po prostu poprawnie działającej usługi.

Tagi:

Dołącz do dyskusji

Advertisement