Dzień pierwszy: sukces, czy porażka

16.07.2008
Dzień pierwszy: sukces, czy porażka

Apple lubi błyszczeć, Steve Jobs lubi być w centrum uwagi. To wiadomo od zawsze. 11 lipca 2008 roku miał być dniem chwały dla koncernu z Cupertino. W końcu debiutował iPhone 3G, najbardziej oczekiwany gadżet roku. Debiutowało oprogramowanie 2.0, które na zawsze „ma zmienić sposób w jakim używa się telefonu komórkowego”. Debiutował AppStore, ponoć najważniejszy sklep wirtualny 21 wieku. Debiutowała wreszcie usługa MobileMe, „exchange dla wszystkich pozostałych”, jak przewrotnie reklamowano wirtualny serwis Apple, który miał stanowić jedyną realną przeciwwagę dla Microsoft Exchange. Czy Dzień Pierwszy był sukcesem, czy porażką Apple?

Nie oszukujmy się. Marketing w błysku fleszy nie jest łatwy. Każda, nawet najmniejsza pomyłka będzie bowiem napiętnowana ze zdwojoną siłą. Wielkie firmy i wielcy ludzie mają swoich przeciwników. Tak właśnie było i tym razem. Oponenci fenomenu Apple czekali na potknięcia, aby z niekłamaną radością obwieścić „iPokalipsę”. Udało im się, gdyż Apple nie uniknęło bolesnych dla siebie niedociągnięć 11 lipca. Duża grupa z sześciu milionów legalnych użytkowników iPhone’a pierwszej generacji nie była w stanie uaktualnić swoich telefonów najnowszym oprogramowaniem fabrycznym iPhone’a – 2.0. Dziesiątki tysięcy klientów, którzy kupili nowe iPhone’y 3G miało problemy z aktywacją swoich urządzeń w salonach sieci komórkowych i zostało odesłanych do domu w celu dokończenia aktywacji, z czym również mieli problemy. Co więcej, czytniki kart kredytowych, którymi płacono za nowe iPhone’y miały problem z weryfikacją danych, co zaowocowało ogromnym zamieszaniem i złością ludzi, którzy w kolejkach po nowe cudo Apple czekali niejednokrotnie po kilka dni. Wszystko to dlatego, że serwery iTunes nie wytrzymały przeciążenia.

Na frustrujące problemy napotkali też klienci serwisu dotMac, którym 11 lipca obiecywano pełną funkcjonalność MobileMe. Nie dość, że przez cały dzień 11 lipca nie mieli oni dostępu do swoich danych na serwerach Apple, to jeszcze przez kilka następnych dni musieli znosić chimeryczne stany nowego wirtualnego serwisu producenta Maka.

Poniedziałkowe media na całym świecie (w tym Gazeta Wyborcza i Dziennik Polska Europa Świat) raportowały iPokalipsę weekendową. Przedstawiano wypowiedzi sfrustrowanych klientów firmy Apple, którzy w niewybredny sposób komentowali problemy z aktywacją iPhone’a. Do tego doszły pierwsze prognozy sprzedaży, które nie były zbyt okazałe dla koncernu z Cupertino. Pierwszy był Mike Abramsky z RBC Capital Market, który przewidywał, że dzięki rozszerzonej dystrybucji i mniejszych kosztach, iPhone 3G powinien się sprzedać w około 500 tysięcy egzemplarzy w pierwszych trzech dniach dostępności. Nieco bardziej optymistyczni byli analitycy finansowi badający wyniki Apple zrzeszeni w Apple Finance Board, według których światowa sprzedaż iPhone’a 3G przez weekend powinna wynieść około 600 tysięcy. Na koniec wypowiedział się ten, który już nie raz trafiał ze swoimi prognozami – Gene Munster z Piper Jaffray – według którego Apple sprzeda tyko 400 tysięcy iPhone’ów nowej generacji w pierwszy weekend sprzedaży.

Apple zareagowało natychmiast wydając jeszcze w poniedziałek informację prasową na temat wyników sprzedaży iPhone’a między 11 a 13 lipca. 2008 r. Słowami samego Steve’a Jobsa Apple poinformowało, że sprzedało właśnie pierwszy milion iPhone’ów 3G. „iPhone 3G miał kapitalne otwarcie w zeszły weekend. Aby sprzedać pierwszy milion egzemplarzy iPhone’ów pierwszej generacji musieliśmy czekać aż 74 dni. Teraz udało nam się to w 3 dni”, informuje prezes Apple w notce prasowej. Użytkownicy nowych iPhone’ów 3G oraz wszyscy ci, którym udało się uaktualnić iPhone’y 2G do wersji 2.0 (serwery iTunes odżyły pełną parą w sobotę, 12 lipca) pobrali 10 milionów aplikacji z AppStore w ciągu zaledwie trzech dni jego dostępności. W AppStore znajduje się już około 800 aplikacji, z czego więcej niż 200 jest darmowych, a więcej niż 90% z tych, które są płatne dostępne są za mniej niż 10 dolarów.

Liczby mówią same za siebie, a te przedstawione przez Apple nie kłamią – 11 lipca 2008 roku to wielki sukces, który przejdzie do historii rynku telekomunikacyjnego jako dzień chwały producenta iPhone’a. 11 lipca to także oficjalna data początku wielkiej wojny systemów mobilnych, która na zawsze zmieni pojęcie telefonu komórkowego. Na pewno bowiem Nokia z Symbianem, Microsoft z Microsoft Mobile, czy Google z nieistniejącym jeszcze Androidem nie będą bezczynnie przyglądali się rosnącej dominacji Apple.

Jobs i Apple z pewnością wyciągną wnioski z problemów z „obsługą klientów” z 11 lipca. We współczesnym wymagającym świecie konsumpcyjnym, który oparty jest na zaspokajaniu potrzeb klientów, takie problemy jakimi raczyło Apple swoich fanów potrafią pchnąć spółki na skraj bankructwa. To, że Apple oprócz krótkotrwałego, negatywnego PR, wyszło z problemów 11 lipca praktycznie bez szwanku zawdzięcza kultowi swoich produktów. Nikt inny bowiem nie jest w stanie wybaczyć tak wiele, jak fanatyk Apple swojej ulubionej firmie. A fanatyków Apple jest coraz więcej na całym świecie. To wartość dla Steve’a Jobsa i Apple najważniejsza.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement