Spider's Web

Bitwa Warszawska 3D, czyli dystrybucja po polsku w cieniu piratów

Pierwszy polski film 3D w kinach obejrzało ponad 1,5 miliona widzów. Jerzy Hoffman, reżyser trylogii Sienkiewicza, powrócił na srebrny ekran z fabularyzowaną opowieścią o „Bitwie Warszawskiej 1920″. Plejada znamienitych aktorów wraz z gwiazdeczkami współczesnej popkultury zagrała w filmie, który w warstwie artystycznej oceniany może być jako średni. Jeśli jednak chodzi o aspekty technologiczne, to „Bitwa Warszawska 1920″ jest chlubą współczesnej polskiej kinematografii.

Od kinowej premiery, która miała miejsce 30 września 2011 roku, minęło wystarczająco dużo czasu, by film mógł trafić do poza kinowej dystrybucji. Po raz kolejny zwolennicy internetowych nie do końca legalnych źródeł mają łatwiej. „Bitwa Warszawska 1920″ swoją premierę na nośnikach optycznych miała w piątek 2 lutego. Wszystko bez większego szumu medialnego, bo i chyba nie ma potrzeby go robić. Film otrzymał spory zastrzyk gotówki od mecenasów, a w kinie też cieszył się całkiem dużym powodzeniem. Wersja DVD „Bitwy Warszawskiej 1920″ trafiła do wydania z magazynem Viva.

Microsoft Flight: zwieńczenie trzech dekad wybitnej serii gier

Do przeczytania tej notki zachęcam tylko dwa rodzaje Czytelników: tych, którzy doskonale rozumieją czemu można się pasjonować grą, w której typowa „misja” to dwugodzinny lot liniowcem na trasie Warszawa – Kraków, podczas którego nic nie wybucha, nic nie strzela… oraz tych, którzy chcą poczytać o kretynie, który widzi w tym wyborną zabawę.

Flight Simulator to seria gier, która ma już ponad trzydzieści lat! Pierwsza część gry ukazała się w 1980 roku, wyłącznie na komputer Apple II i TRS-80. Jedyne, co oferowała, to wierne (jak na tamte czasy) odwzorowanie praw fizyki działających na samolot. Można było więc wystartować, polatać sobie i wylądować, w pełni dbając (na ile komputer wtedy pozwalał) o wszystkie realia. Nie było strzelanin, pościgów, wybuchów, dramatycznych misji. Głupota? Nie dla miłośników awiacji. Gra zarobiła sporo i doczekała się sequela, który pojawił się również na Commodore 64 i Atari 800. Projektem zainteresowała się firma, w której ktoś najwyraźniej bardzo lubi samoloty. Nad Flight Simulatorem pochylił się sam Microsoft, zapewniając twórcom gry ogromny budżet i wolną rękę na najbliższe dwadzieścia kilka lat. Opłaciło się.

Ponad połowa polskich internautów używa internetu mobilnego? Raczej nie

Jedna trzecia polskich internautów interesuje się technologicznymi nowościami, a ponad połowa korzystających z sieci do łączenia się z szerokopasmowym Internetem używa komórki – takie entuzjastyczne dane przynosi najnowsza edycja badania Ericsson Consumer Lab. Cykliczny raport ma być drogowskazem, który wskaże operatorom kierunki rozwoju rynków. Dane zebrane przez Ericssona są ciekawe, ale irytuje brak istotnych szczegółów i nielogiczności, obniżające wiarygodność badania.

Twarde liczby są imponujące: Ericsson zlecił przebadanie reprezentatywnej grupy Polaków w wieku 16-69 lat. Badaczom wyszło, że 32 proc. polskich internautów, czyli ok. 6,1 mln użytkowników sieci w naszym kraju, to osoby szczególnie interesujące się najnowszymi technologiami. To dużo, bardzo dużo. Więcej niż w wielu innych krajach, i niemal tyle samo co na rozwiniętych rynkach, takich jak USA (32 proc.) czy Niemcy (28 proc.).

Tworzenie alternatywy tam gdzie w ogóle nie jest potrzebna, czyli słów kilka o Artivia

Na początku tego roku uruchomiony został projekt internetowy o nazwie Artivia.pl. Serwis wyspecjalizowany jest w social reportingu. Czym jest social reporting? Tego pewnie do końca sami twórcy tego serwisu nie wiedzą. W skrócie chodzi o wykorzystanie idei dziennikarstwa obywatelskiego do zapełnienia bazy serwisu zdjęciami, tekstami, plikami audio i innymi tworami autorskimi przesyłanymi przez użytkowników.Następnie wszystkie dostępne w serwisie materiały będzie można pobierać bezpłatnie lub – w przypadku wprowadzenie przez ich autora określonej licencji – po wpłaceniu na konto serwisu odpowiedniej sumy, z której autor dzieła otrzyma wynagrodzenie uszczuplone przez prowizję Artivii.

Na co mi 7-milimetrowy smartfon, skoro mogę go używać tylko kilka godzin

Czytam na kolejnym serwisie plotkę o tym, że Samsung Galaxy SIII miałby mieć 7 milimetrów grubości. Po Motoroli RAZR, po coraz bardziej cienkich, większych, mocniejszych smartfonach, Samsung znów chce wyróżnić się smukłością. Zresztą nie tylko Samsung – większość producentów nowoczesnych smartfonów chwali się, że ich telefon jest najcieńszy. Niektórzy są w stanie nawet stoczyć o to bój przed sądem. To jest przykre. Dlaczego? Bo nie tylko ja pewnie wolałabym, żeby producenci wojowali nie na milimetry, a na dni. Na dni, przez które ich superhipermegawypasiony smartfon potrafi działać bez ładowania. Na co mi cieniutki niczym szesnastokartkowy zeszyt pierwszoklasisty smartfon, skoro cały czas muszę szukać sposobu na doładowywanie go?

Dziwnym sposobem smartfon stał się dobry, jeśli potrafi wytrzymać na jednym ładowaniu od rana do wieczora, czyli typowy dzień roboczy i to przy dosyć zachowawczym korzystaniu. To o tyle dziwne, że odbywa się mniej więcej tak: kupuję supersmartfona za 2000 złotych. Posiada on szybki modem internetowy, zaawansowaną przeglądarkę internetową, obsługę mnóstwa świetnych aplikacji, gier, muzyki, filmów, dobry aparat z kamerą HD i diodami doświetlającymi, ładnymi i rozbudowanymi grami, czasem nawet z NFC… A gdy wychodzę z domu rano nie mogę korzystać z tych dobrodziejstw na przykład w pociągu czy autobusie, jeśli chcę, by bez ładowania wytrzymał do wieczora. Nie mogę pograć sobie przez godzinę, bo wtedy naładowanie baterii spadnie tak, jak w kilka godzin “zwykłego” korzystania. Nie mogę poprzeglądać internetu na pełnym podświetleniu mojego SuperAMOLEDa czy Retiny, bo to ciągnie energię jak szalone. A słuchanie przy tym muzyki i pełna synchronizacja…

Walka z piractwem w oparach absurdu, vol. 2: zabezpiecz router albo cię pozwiemy

Przyznać trzeba, że amerykańskie firmy  potrafią zaskoczyć pomysłowością w walce z piractwem. Mieliśmy już sprawę serwisu CNET.com, który został oskarżony o wspieranie piractwa tylko dlatego, że udostępniał do pobrania klienta BitTorrent, ale teraz mamy coś jeszcze fajniejszego. Firma Liberty Media Holdings złożyła właśnie do sądu w Massachusetts pozew, w którym grupie pozwanych zarzucono, że uczestniczyli w nielegalnym dystrybuowaniu filmów (gwoli ścisłości: gejowskiego porno), ponieważ… nie zabezpieczyli właściwie swoich sieci WiFi.

W skrócie rzecz ujmując, wygląda to tak (podaję za PCWorldem): przedstawiciele Liberty Media Holdings namierzyli ok. 50 mieszkańców Massachusetts – z ich IP pobierano/udostępniano za pośrednictwem BitTorrenta film. Co ważne, sam powód przyznaje w pozwie, że te osoby (zarówno wymienione z imienia i nazwiska, jak i anonimowe, opisane jako „abonent numeru IP XXX”) prawdopodobnie nie były bezpośrednio zaangażowane w pobieranie/udostępnianie filmu.

Nowy CEO RIM Thorsten Heins pewny swego

Nowy CEO Research in Motion, Thorsten Heins ma już za sobą medialny debiut – dzisiejszego ranka prowadził otwierające keynote na konferencji BlackBerry DevCon w Amsterdamie. Zbytniego medialnego talentu nie zdradził, ale prezentacja była poprawna i biło z niej poczucie pewności, że BlackBerry ma przed sobą świetlaną przyszłość. To dobrze, bo pewność siebie bardzo się przyda w walce o obronę rynkowej pozycji RIM.

O powodach, dla których dziś RIM musi walczyć o obronę swojej pozycji rynkowej pisaliśmy na Spider’s Web nie raz, nie dwa, więc nie ma sensu powtarzać w kółko tych samych argumentów, szczególnie że uwierają one przedstawicieli kanadyjskiej firmy, którzy wydają się żyć jakby w zamkniętej enklawie, gdzie nie przedostają się wszystkie argumenty z zewnątrz. Jednak fakt faktem, że takie informacje jak ta dzisiejsza, że kolejna duża firma Halliburton porzuca platformę BlackBerry i zamierza wyposażyć 4,5 tys. swoich pracowników w iPhone’y nie biorą się znikąd.

PDA XXI wieku – Samsung Galaxy Note oczami użytkownika iUrządzeń

Samsung Galaxy Note był obszernie zrecenzowany na łamach Spider’s Web już w chwili jego debiutu na polskim rynku. Sam osobiście jako posiadacz iUrządzeń byłem bardzo ciekaw swoich wrażeń z codziennego używania tego produktu już od zeszłorocznych targów IFA, gdy sam miałem okazję chwilę Note’em się pobawić. Produkt Samsunga jest o tyle ciekawy, że w porównaniu do tabletów i innych smartfonów z serii Galaxy nie czerpie pełnymi garściami z rozwiązań Apple’a. To urządzenie otwiera zupełnie nowy segment, a właściwie zamyka segment starych poczciwych urządzeń PDA.

Po krótkiej przygodzie z 5,3 calowym ekranem Galaxy Note w mojej kieszeni doskonale już wiem, że nie jest to urządzenie dla mnie oraz wielu innych użytkowników nowoczesnych technologii. Jest to jednak niesamowicie praktyczne urządzenie, które powinno przypaść do gustu milionom ludzi na całym świecie. Dla kogo więc został stworzony ?

Spiracili mi książkę. Nie obraziłem się ani nie poszedłem na policję, bo iBóg żyje wiecznie

Zapraszam do przeczytania wyjątkowego gościnnego wpisu autorstwa Piotra Lipińskiego – autora kilku książek reporterskich związanych z historią Polski, a także długoletniego dziennikarza „Gazety Wyborczej” i blogera na www.piotrlipinski.pl. Tekst pierwotnie ukazał w papierowym wydaniu „Gazety Wyborczej” pod tytułem „iBóg”. Miałem okazję przeczytać go w samolocie wracając z targów CES w Las Vegas. Zrobił on wtedy na mnie kolosalne wrażenie (szczególnie końcówka, więc szczerze zachęcam do uważnego czytania do samego końca), więc kiedy Piotr zgłosił się do mnie na Twitterze, to od razu poprosiłem go o możliwość republikacji tekstu na Spider’s Web. Zapraszam! 

Piotr Lipiński: Kiedy usprawniałem stronę www.piotrlipinski.pl/blog, odkryłem, że niektórzy internauci przychodzą do mnie wprost z „chomika”. To serwis, na którym ludzie udostępniają pliki – muzykę, wideo, książki. Często – pirackie.

Odwiedziny wyglądały tak: ktoś wprost z „chomika” maszerował do okładki książki „Ofiary Niejasnego”. To wydany kilka lat temu przez Prószyńskiego i spółkę zbiór moich reportaży o represjach lat stalinizmu. Papierowy nakład – wyprzedany. Łatwo się domyślić, że na „chomiku” znalazła się piracka wersja z samym tekstem, a ci, którzy ją pobrali, ode mnie ściągali okładkę. Miło, że mieli potrzeby estetyczne.

10 rzeczy, które wyniosłam z debaty o ACTA

Co wyniosłam z debaty o ACTA:

1. W sensie merytorycznym nic. Pisał o tym Przemek Pająk i mogę się pod tym podpisać.

2. Twitter staje się popularny w Polsce.To z mojego punktu widzenia, czyli kogoś, kto interesuje się serwisami społecznościowymi, bardzo znaczne. Twitter przenosi się do polskiego mainstreamu i jest używany już jako pełnoprawny, szybki i publiczny kanał komunikacyjny. W najgorętszych momentach tweety z hastagiem #debataACTA miały około miliona odbiorców, a sam hashtag znalazł się w czołówce trendów światowych.

Paczałem w ACTA, czyli słów kilka o debacie w Kancelarii Premiera

Obejrzałem (prawie całą) transmisję na żywo z debaty na temat ACTA w Kancelarii Premiera w sieci (tzn. to, na co pozwalał streaming na TVPParlament.pl i Gazeta.tv) i cieszę się, że nie zdecydowałem się – mimo zaproszenia – na bezpośredni w niej udział. Tak jak przypuszczałem, nie była to debata, lecz nieskoordynowany potok różnych wypowiedzi. W takiej formule – mówiąc najbardziej oględnie – premier nie miał nawet z kim przegrać, bo większość biorących udział w spotkaniu po stronie opozycyjnej nie miało odpowiedniego doświadczenia w tego typu dyskusjach i swoimi wypowiedziami sami się dyskwalifikowali. I wcale mnie to nie dziwi – niełatwo jest wygrać na słowa z doświadczonymi politykami. 

Nie chcę oceniać, czy to PRowy zabieg premiera, czy szczera chęć zorganizowania debaty z przedstawicielami blogerów, serwisów internetowych i generalnie internautów, ale jestem przekonany o jednym – premier i przedstawiciele rządu przychodząc na to spotkanie doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że zwycięstwo mają w kieszeni. I trudno się temu zbytnio dziwić – tak, jak przedstawiciele internetu, którzy poszli na debatę, tak i strona rządowa traktowali to spotkanie jako pojedynek, więc każdy przygotował się do tego tak, by wygrać.

Sony niczym Titanic. Czy nowy CEO zauważy w porę górę lodową?

Sony to prawdziwa legenda. Stworzyła wręcz niezliczoną ilość nie tylko fenomenalnych, ale wręcz legendarnych produktów. Walkman, Discman, PlayStation zmieniły świat w sposób równie istotny, co taki iPod czy iPhone. Smucą więc coraz większe problemy tej firmy.

Sony traci pozycję lidera praktycznie w każdym segmencie. Informacje te są dla mnie zaiste szokujące, bowiem to prawdziwy gigant jeśli chodzi o elektronikę użytkową, i to od dekad. A czytając sprawozdania finansowe z ostatnich kwartałów, można poczuć co najwyżej smutek. Do upadku Sony jeszcze bardzo daleko, ale za dobrze też nie jest.

Samsung chce być jak Apple i to zaczyna być nudne

Super Bowl, czyli prestiżowy finał ligii futbolu amerykańskiego, jest zawsze miejscem wyświetlania specjalnie przygotowanych na tę okazję reklam. W zasadzie to wiele osób czeka bardziej na reklamy, niż na samą grę. W tym roku mocno komentowana jest reklama Samsunga z serii “Next Big Thing”, która polega na ironicznym pokazywaniu ludzi czekających w kolejce, w domyśle, na nowego iPhone’a.

O ile pierwsza seria tych reklam wzbudziła spore emocje i kontrowersje (tekst “dude, you’re a barista” w pewnych kręgach stał się bardzo popularny) i odbiła się sporym echem, o tyle reklama Galaxy Note z Super Bowl jest już lekko niezrozumiała. Samsung wyekspolatował temat i to, co było wcześniej zabawne teraz jest już dziwne. Zresztą od jakiegoś czasu reklamy “Next Big Thing” nie działają już tak dobrze, jak wcześniej.

Czekasz na białą wersję Nokia Lumia 800? To się doczekasz

Białe wersje smartfonów mają w sobie coś magicznego – wyglądają na bardziej „dystyngowane” niż inne wersje kolorystyczne, a przy okazji są znacznie trudniejsze do wykonania. Zazwyczaj debiutują znacznie później niż podstawowe wersje kolorystyczne, co jeszcze bardziej podsyca ich pożądanie. Nokia właśnie ogłosiła, że biała wersja smartfonu Nokia Lumia 800 będzie dostępna jeszcze na początku lutego, czyli już naprawdę wkrótce.

Na razie brak jest innych informacji – kiedy dokładnie zadebiutuje biała wersja Lumii 800 na polskim rynku i czy będzie dostępna w tej samej cenie, co inne wersje kolorystyczne (choć trudno sobie wyobrazić, żeby było inaczej). Oficjalnie Nokia Lumia 800 zadebiutowała na polskim rynku dwa dni temu – 4 lutego 2012 r. Miejmy nadzieję, że już wkrótce będzie możliwość kupienia białej jej wersji.

Koniec telewizorów plazmowych niemal przesądzony

Telewizory plazmowe mają swoich zagorzałych fanów, którzy w technologię będą wierzyć do ostatniego telewizora schodzącego z taśmy montażowej. Wszystko wskazuje na to, że ten dzień nadejdzie już w tej dekadzie i choć z produkcji plazm nie wycofują się ani LG ani Samsung, ani tym bardziej Panasonic, to jednak przyszłość tej technologii maluje się w czarnych barwach (właściwie to wyświetla – tak jak czerń w nocy na telewizorach plazmowych).

W ubiegłym roku sprzedano 206 milionów telewizorów LCD oraz jedynie 16 milionów plazm. Co ciekawe, tylko 23 miliony telewizorów sprzedanych na całym świecie stanowiły te obsługujące technologię 3D. Wszystkie te dane pokazują jak niewesoło jest aktualnie na rynku telewizorów.

Przełącz do wersji mobilnej